Celnik będący w świątyni ma poczucie własnej niegodności i grzeszności, przez to że jego ludzkie postępowanie onieśmiela go w podejściu do Boga. Faryzeusz jest dla nas jedynie tłem do zrozumienia ogromu miłości Boga, ale przestrogą – jak nie zachowywać się w budowaniu relacji z Bogiem. Może i u nas jest tak, jak u tego faryzeusza? Mamy dobre życie, niczego nam nie brakuje, ale obmawiamy innych, tłumacząc samych siebie przed sobą, że przecież oni są sobie winni, że nas drażnią. Prośmy Pana Jezusa o łaskę całkowitego przylgnięcia do Niego.