Stawiajmy nie na „jakoś to będzie” codziennego życia, ale na jakość myśli, wyborów i ich realizacji. Życie to wyprawa, która kończy się spotkaniem w cztery oczy. Trzeba wyjść z domu, by na nią wyruszyć. Trasa prowadzi do nieba. Ekwipunek na drogę to przede wszystkim lampa, która oświeca kroki w nocy. Napełniamy lampę za pomocą prostych środków: codzienna modlitwa, adoracja Najświętszego Sakramentu, Eucharystia, słowo Boże, służba dla bliźnich. Istotne jest też odniesienie do mądrości i roztropności przodków. Zaniedbanie kończy się katastrofą. Mały kamień wywołuje lawinę w górach. W świecie możemy zaobserwować plagę natychmiastowości: zgubną niecierpliwość, pragnienie, żeby mieć od razu to, co się chce. Tymczasem ziarno posiane rankiem nie przemieni się w kłosy zboża przy zachodzie słońca. Oliwa zapasowa wystarcza tylko do jednej lampy.